Nowe zmiany w badaniu pojazdów

Kierowcy od tego roku nie będą mieli łatwego życia. W maju weszły nowe restrykcyjne zmiany dotyczące zasad ruchu drogowego, a teraz Ministerstwo szykuje nowelizacje zaostrzające opłaty dla posiadaczy samochodów. Policja już zbiera plon wystawiając rekordowe liczby mandatów i odbierając praw jazdy kierowcom. Jakie jeszcze zmiany mogą nadejść i czy na pewno na gorsze?

Przyszłe zmiany mają dotyczyć tym razem nie ograniczenia prędkości czy limitu, przy przekroczeniu którego zostanie odebrane kierowcy prawo jazdy. Tym razem pod lupę poszły przepisy dotyczące stanu technicznego pojazdów. Właściciele aut, którzy przegapią ostateczny termin badania technicznego, nawet jeśli opamiętają się dzień później, już niestety będą musieli przeboleć i zapłacić aż dwa razy więcej. Ma to być kara dla wszystkich spóźnialskich by wyeliminować sytuację, w której kierowcy jeżdżą niesprawnymi autami, przeciągając w nieskończoność przegląd. To z jednej strony walka z tą plaga, z drugiej niewątpliwy sposób na zarobek dla Ministerstwa Infrastruktury. Jednak jest nadzieja, że jeśli raz czy drugi kierowca będzie zmuszony sięgnąć głębiej do kieszeni, to nie będą więcej spóźniali się z odwiedzinami odpowiedniego warsztatu. To samo tyczy się właścicieli floty pojazdów. Muszą oni pamiętać o terminach przeglądów, bo
w przypadku dużej liczby posiadanych aut dzień włoki może drogo kosztować i być obciążeniem dla budżetu firmy.

Zapobiegać nieuczciwości

Dużym problemem na drogach są niesprawne samochody, które mimo tego, że nie powinny przejść pomyślnie badań technicznym, otrzymują stosowną pieczątkę, a później mogą powodować wypadki drogowe. Dzieje się tak dlatego, że podczas właściwej kontroli wykryte i wskazane do naprawy usterki przewyższają możliwości finansowe kierowców lub po prostu nie chcą oni wydawać dodatkowych pieniędzy sądząc, że to niepotrzebne. Wtedy do skutku szukają warsztatu, który za odpowiednią opłatą zaliczy im pozytywnie przegląd. Może się to wydawać sprytnym rozwiązaniem, jednak nie należy zapominać, że niesprawne pojazdy są zagrożeniem nie tylko dla podróżujących nimi kierowców i pasażerów, ale dla wszystkich innych uczestników ruchu drogowego. Właśnie z tym walczyć będzie ministerstwo. Nowe prawo przewiduje nie tylko nalepki, które bardzo łatwo uzyskać, więc warsztaty w poczuciu bezkarności je przyznają niesprawnym samochodom, nie poczuwając się później za skutki wypadków drogowych. Teraz każde sprawdzane auto będzie musiało być dodatkowo sfotografowane i opisane, a na jego szybie pojawi się dodatkowa specjalna naklejka, która będzie świadczyła o pozytywnym przejściu przeglądu.

Stacje pod kontrolą

Kolejnym zabezpieczeniem mają być tajemniczy klienci. Będą sprawdzali warsztaty i rzetelność pracowników, a także to, czy nie przyznają oni pozytywnego wyniku w badaniu dla aut, które się do tego nie nadają. Ten bat ma zapobiegać sytuacjom, w których pracownicy stacji diagnostycznych będą umożliwiali bezkarne poruszanie się po drogach zdezelowanym autom. Trzeba ich także uświadamiać, że mogą być odpowiedzialni za wypadki drogowe, do których przyczyni się usterka pojazdu.